Cudillero
2026-07-22 Cudillero
Relacja z s/y RZESZOWIAK.
...Po dniach mozolnych wysiłków silnika, kiedy z trudem posuwaliśmy się pod falę i wiatr, nadeszły kolejne, z porywami tak słabymi, że o stawianiu żagli mogliśmy tylko pomarzyć. Kilka węzłów, obojętnie od dziobu czy z rufy, to dla naszego pancernika jak muśnięcie skrzydełka motyla. Więc dalej silnik.
Raz tylko powiało nam solidnie, kiedy genuę wypełniła szóstka z baksztagu. Co to była za jazda! A jaka cisza!
Ale to już było, i znów warkot silnika towarzyszy nam nieustannie.
Za to w odwiedzanych portach delektujemy się galicyjską, a teraz asturyjską kuchnią. Jest super, tylko trochę ich z cenami ponosi. Wytrzymamy i to.
No i wciąż pokazujemy światu nasz port - miasto Rzeszów, które tym razem prezentujemy w zachwycającym Cudillero.
W dużych portach już nas znają, w takich jak ten, w których Rzeszowiak z trudem znajduje trochę przyczepności przy miniaturowych krajach - z miejsca zdobywamy sympatię miejscowych i turystów.
I pozdrawiamy serdecznie:
Cpt. BB wraz z nie dającą się złamać załogą